Lok

#MuzeumWdomu – OBIEKT DNIA – Fale i loki, czyli zastosowanie lokówki w XIX i początku XX wieku


gdzie: Zbiory Sztuki, kiedy:

„Piękna ozdoba głowy włosy gęste, równe, czyste. (…) Najlepiej często je czesać, a jeżeli wypadają i po kilka razy na dzień gęstym grzebieniem. Pot od głowy i kurz, który do niego przylega, wyjadają korzenie włosów. Czem więcej czesać, tem wilgotniejsze będą, tem skóra czyściejsza, tem ładniejszy połysk nabierają.”

Tak pisała w 1842 roku w swoim poradniku dla pań domu Karolina z Potockich Nakwaska. Jedno to dbać o kondycję włosów, ich nawilżenie i blask, a drugie to misterna fryzura z tych włosów upleciona. II połowa XIX wieku była czasem, w którym modne były bujne, spiętrzone loki, oraz koczki czy warkocze. Do tak rozbudowanych fryzur potrzebne były specjalne narzędzia. Stosowano wspomniane już grzebienie, które dzięki częstemu rozczesywaniu chroniły włosy przed tzw. kołtunem, wówczas traktowanym jako symptom chorobowy, do którego najlepiej nie dopuszczać. Zaś do trefienia włosów wykorzystywano papiloty, wałki lub lokówki i karbownice. Przed użyciem tych drugich musiano odpowiednio je nagrzać: odpowiednio, czyli ani nie za słabo, ani nie za mocno. Podgrzać można było albo bezpośrednio nad ogniem np. w kominku lub na specjalnych podgrzewaczach spirytusowych, zwanych także piecykami. Żeby nie spalić włosów przed trefieniem wkładano w lokówkę kawałek papieru i o ile papier nie poczerniał, można było zaczynać tą dość żmudną pracę. Gdy pierwsza lokówka pracowała, to następna już się grzała.
Dwa muzealne portrety kobiece, które pochodzą z ok. połowy XIX wieku pokazują jaki efekt dawało trefienie włosów metodami z tamtych czasów. Widzimy ładne, równe loki na wysokości policzków, tył fryzury upięty w zgrabny kok.

 Fot. 1

Portret Kunegundy z Benczkowskich Mierderzyńskiej, Władysław Lipski, 1848 r., wł. MZKiD

 Fot. 2

Portret Cecylii z Kosseckich Lubowidzkiej, Franciszek Pfanhauser, 1836 r., wł. MZKiD

Choć podobne urządzenia były w użyciu dużo wcześniej to wynalazcą lokówki, zwanej także „żelazkiem do włosów” mianuje się paryskiego fryzjera Marcela Grateau (1852-1936). M.Grateau opatentował swój pomysł w 1905 roku jako curling iron. Lokówka działała na zasadzie nożyc i składała się z metalowego pręta i dopasowanej do niej również metalowej rynienki. Przez następne lata kobiety szalały za tzw. ondulacją marcelowską, a wynalazca na swoim patencie dorobił się pokaźnej fortuny.

 Fot. 3

Karbownica do włosów, 1 ćw. XX wieku, ze zbiorów MZKiD.

 Fot. 4

Lokówka do włosów ustawiona na specjalną podstawkę do podgrzewania, lata 30 XX wieku, ze zbiorów MZKiD.

Z późniejszego czasu zachowały w muzeum się fotografie z przełomu XIX i XX wieku. Tu również widać długie, utrefione włosy rozpuszczone bądź spięte z tyłu głowy. Dopiero następna epoka przyniosła zmianę, kiedy to kobiety drastycznie skróciły długość włosów.

 Fot. 5.  Fot. 6

Kobiece fryzury z przełomu XIX i XX wieku, fotografie ze zbiorów MZKiD.

Mimo późniejszych zmian w modnych trendach dotyczących fryzur przyrządy i techniki do ich tworzenia zostały te same. Lata międzywojenne to czas krótkich włosów, które zdobiły zarówno damskie jak i męskie głowy w charakterystyczne fale.

 Fot. 7.

Kobieta w fotelu, Wojciech Kossak, 1923 r., wł. MZKiD.

Muzeum włocławskie posiada duży zbiór przyrządów fryzjerskich, balwierskich oraz perukarskich. Wiele z nich przekazała do zbiorów p. Irena Bogusiak, która kontynuuje rodzinne tradycje fryzjerskie i do dziś prowadzi salon we Włocławku.

Justyna Kwiatkowska