31

Jak dawniej obchodzono koniec roku, czyli kilka ciekawostek o sylwestrowej nocy i nie tylko…


gdzie: Muzeum Etnograficzne, kiedy:

Ostatni dzień roku postrzegany jest powszechnie jako dzień radości, zabawy i nadziei na nadejście lepszego czasu. To idealistyczna wizji ludzkich oczekiwań, pragnień oraz wiara, że przynajmniej część z nich zmaterializuje się w kolejnych dwunastu miesiącach. Nasza tradycja – także ta najbliższa, lokalna – skrywa wiele zapomnianych już faktów. Przyjrzyjmy się jak ten czas przeżywano dawniej. 

Fot.1 (14)

Pocztowa kartka okolicznościowa, Kraków 1910 r., autor wzoru: W. Eljasz-Radzikowski, źródło: polona.pl

Tradycja sylwestrowych zabaw w Europie narodziła się w XI w. Zgodnie z proroctwem w 1000 r miał nastąpić koniec świata. Pod koniec 999 r., gdy na papieskim tronie zasiadał Sylwester II, nadchodzącej katastrofy oczekiwano z wielką powagą i przerażeniem. Apokalipsa miała dokonać się za sprawą przebudzenia mitycznego smoka Lewiatana – jak głosiła legenda – uwięzionego w lochach Watykanu przez papieża Sylwestra I. Gdy okazało się, że koniec świata nie nastąpił, pełne lęku wyczekiwanie zamieniło się w powszechną radość manifestowaną w tańcu i zabawie. Na pamiątkę tego wydarzenia od imion obu papieży sylwestrem nazywany jest ostatni dzień roku oraz towarzyszące mu zabawy i zwyczaje.
W Polsce zabawy sylwestrowe upowszechniły się stosunkowo niedawno. W XIX w. organizowali je głównie zamożni mieszczanie. W tradycji ludowej był to dzień o mniejszym znaczeniu niż święta religijne. Nie oznacza to jednak, że dla niższych warstw społecznych przejście ze starego do nowego roku kalendarzowego był nieistotne. Na wsiach ten wyjątkowy czas celebrowano w sposób przypominający nieco wieczór wigilijny. Zasiadano do wspólnego uroczystego posiłku, jednak przewodnim motywem były wróżby matrymonialne i gospodarcze. Panny marzące o zamążpójściu próbowały odgadnąć swoją przyszłość wylewając na wodę roztopioną cynę, wosk lub ołów. Popularną wróżbą było też uderzanie polanem w sztachety płotu. Gdy w odpowiedzi rozległo się szczekanie psa oznaczało to, że stamtąd nadejdzie oblubieniec. Panny liczyły też sztachety w płotach oraz wyciągały słomę ze strzechy a następnie liczyły źdźbła. Gdy liczba była parzysta oznaczało to, że dziewczyna w nadchodzącym roku wyjdzie za mąż. W wielu regionach wypiekano małe chlebki lub figurki przedstawiające zwierzęta. Następnie obdarowywano nimi zarówno domowników (aby Stwórca zachował ich od choroby) jak i zwierzęta gospodarskie (aby dobrze się chowały). Zupełnie zapomniany już zwyczajem było spalanie przez gospodarzy snopka zboża w noc sylwestrową, co symbolizowało zamknięcie starego roku.

Fot.2 (15)

„Byczki” z ciasta, zb. prywatne K. Pawłowskiej, fot. K. Pawłowska

Dostatek miały zapewnić rożnego rodzaju magiczne zabiegi. W portfelu lub innym schowku na pieniądze należało zachować kilka monet a do nich dołożyć łuskę wigilijnego karpia. Bogactwu sprzyjać miała dbałość o sumienne spłacenie wszystkich długów przed końcem roku. W niektórych regionach (np. na Pomorzu) aby drzewa owocowe rodziły smaczne owoce w sylwestrowy wieczór obwiązywano je słomianymi powrósłami a na wierzchołku zatykano wypiekane z ciasta krzyżyki. Stary rok stawał się w tym dniu synonimem tego co złe i niechciane – należało więc go przepędzić, najlepiej za pomocą hałasu. Powszechnie strzelano z batów, na ziemi dobrzyńskiej zwanych pękawkami. Pod tą nazwą były one znane również na Kujawach, gdzie wykonywano je ze skóry węgorza. Tam też w Nowy Rok z batów strzelali parobkowie obchodząc poszczególne domostwa od wczesnego świtu. W innych regionach strzelanie z batów rozpoczynano o północy. Hałas spełniał dwie funkcje. Z jednej strony odstraszał złe moce gromadzące się licznie w tym magicznym czasie (wierzono, że wystrzały odstraszają nawet szkodniki niszczące zboże oraz drzewa owocowe). Z drugiej był uroczystym wiwatem na powitanie Nowego Roku. 

Fot.3 (13)

Bat ozdobny tzw. sarnia nóżka, używany do męskiego stroju szamotulskiego, zb. Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku, fot. J Czerwiński

Gospodarze wychodzili przed dom i częstowali parobków, odbierając od nich życzenia pomyślności. W wielu regionach o północy drzwi domostwa otwierał najstarszy domownik, wypraszając to co stare a wpuszczając Nowy Rok, któremu – jak wierzono – asystowały dobre duchy. W Nowy Rok obsypywano się też ziarnem, co miało zapewnić urodzaj i dostatek. Wspólnym dla wszystkich było przekonanie, że ten corocznym moment przejście ze starego do nowego czasu powinien dokonać się  w dobrym, pełnym nadziei i życzliwości nastroju. 

Sylwestrowa noc obfitowała w rożnego rodzaju psoty. Na Kujawach młodzi chłopcy chętnie wystawiali bramy i furtki z zawiasów. Do najbardziej spektakularnych figli należało zatykanie kominów, wynoszenie narzędzi gospodarskich poza obręb wsi a nawet umieszczanie wozów na dachach stodół.

M.K.

Fot.4 (8)

Pocztowa kartka okolicznościowa, Kraków 1937 r., autor wzoru: J. Unierzyski, źródło: polona.pl