Zsb

ZIELONE ŚWIĄTKI W SKANSENIE


gdzie: Park etnograficzny, kiedy:

Niedziela Zesłania Ducha Świętego przypadająca w Kościele katolickim w 50 dni po Wielkanocy zwana jest w tradycji Zielonymi Świątkami lub Świętem Pięćdziesiątnicy. Ezoteryczne treści tego święta wiążące się z Zesłaniem Ducha Świętego na Apostołów, którzy mieli odtąd głosić prawdę Zmartwychwstania Chrystusa na całym świecie, to tematy słabo akcentowane lub wręcz nieobecne w ludowym wymiarze tegoż świętowania. Jedynym znakiem upamiętniającym ten symboliczny akt, był ludowy zwyczaj wieszania w chatach małych figurek gołąbków wykonanych z drewna, słomy lub papieru, symbolizujących Ducha Świętego.

Fot.1 (2)

W ludowej obyczajowości Zielone Świątki to przede wszystkim święto rolników i rozkwitłej przyrody, akcentujące zwyczaje ogniskujące w sobie magię dobrego początku wraz z symbolami oczyszczenia, takimi jak ogień. Do tych wierzeń zaliczamy przede wszystkim wypędzanie złych demonów zimy (na Kujawach jeszcze powszechnie praktykowane w okresie międzywojennym). Istotne jest w tym czasie polewanie ludzi, pól i zagród wodą w myśl wielkanocnej zasady: „i tak co piątek, aż do Zielonych Świątek” – oczywiście dla sprowokowania deszczu i zapewnienia zdrowia. Jednak powszechnym zwyczajem, który dotrwał do obecnych czasów jest strojenie wnętrz domów, zagród, kapliczek, a dawniej także kościołów, zielonymi brzózkami, gałązkami wierzby i olszyny oraz tataraku dla magicznego wzmocnienia życia, które te zielone gałązki symbolizują. Porządkowano dom i całe obejścia. Powszechnie bielusieńkim piaskiem wysypywano dróżki prowadzące do domostwa. Robiły to zwłaszcza dziewczęta, by zwabić kawalerów. W chałupach, na glinianych polepach izb, piaskiem „rysowano” wzory, a za obrazy i łóżka zatykano zielony tatarak.


Wystrój alkierza w chałupie kujawskiej w KDPE w Kłóbce (fot. 1-5), wystrój izby babci w chałupie kujawskiej w KDPE w Kłóbce (fot. 6)

Wspomniane wyżej zwyczaje najwymowniej dowodzą, że w przygotowaniach do prac wiosennych człowiek kreował nową oczyszczoną przestrzeń, w której on sam wraz z całym dobytkiem byłby zabezpieczony. Nie dziwi zatem fakt, że właśnie w dniu Zielonych Świątek rolnicy rutynowo obchodzili pola ze śpiewem religijnych pieśni, dla ochrony przed zarazą czy gradobiciem. Ponadto w XVIII wieku było w polskiej – wiejskiej, a także i dworskiej tradycji – urządzanie wystawnych śniadań i dzielenie się jajkiem, co traktowane było jako zakończenie cyklu wielkanocnego świętowania.

 

Kapliczka słupowa ze św. Antonim z Dzieciątkiem (fot. 1), Kościół ustrojony na Zielone Świątki w KDPE w Kłóbce (fot. 2-3)

Z rozpoczęciem wiosny troska rolników dotyczyła także domowego bydła, które pod koniec kwietnia opuszczało gospodarskie zagrody i wypędzane było na pastwiska. Pierwszemu jego wyjściu towarzyszył magiczny zabieg okadzania dymem ze sproszkowanych ziół pochodzących z poświęconych w ubiegłym roku wianków na Boże Ciało oraz palm wielkanocnych. Ten zabieg miał bydłu przynieść zdrowie, zaś krowom mleczność, zwłaszcza, że obawiano się „uroków” złych czarownic, w które na Kujawach szczególnie wierzono. Repertuar magicznych działań wzmagał się w oktawę poprzedzającą Zielone Świątki, bowiem dołączał do niego zwyczaj oplatania rogów i obwiązywania ogonów świeżym, lipowym łykiem. Także w związku z bydłem rodziły się w społecznościach wiejskich specyficzne zwyczaje pasterskie, spośród których na Kujawach powszechnie jeszcze na przełomie XVIII i XIX wieku kultywowano wybieranie króla pasterzy. Ten zapomniany już w drugiej połowie XIX wieku zwyczaj był rodzajem konkursu, polegającego na wybieraniu z grona pasterzy najlepszej pary – króla i królowej, a więc tych, którzy jako pierwsi w dniu Zielonych Świątek przypędzili swoje trzody na pastwisko. Jeśli werdykt nie był jasny o ostatecznych wynikach decydowała gonitwa pretendentów do królewskiej godności. Z królowaniem wiązały się liczne przywileje, nie tylko w czasie świętowania (wstążki i pierścionki dla królowej, kwiaty, guziki, piórka do czapki dla króla), ale też całoroczne uczestnictwo we wszystkich zgromadzeniach, rozstrzyganie drażliwych sporów czy przewodzenie uroczystościom rodzinnym, także podczas ważnych obrzędów. Ponadto podczas obchodów na pastwisku królewska para wybierała swój dwór, którego przedstawiciele przygotowywali ucztę na łące. Spośród trunków pito wówczas wyłącznie wodę źródlaną i mleko, jedzono zaś obficie różnego rodzaju mięsiwo, kluski i kaszę. Pod wieczór całe towarzystwo stroiło nowe wieńce i ruszało z muzyką w pochodzie do wsi. Barwnemu orszakowi towarzyszyły wystrzały z pistoletów i trzaskanie batów.

Osobliwym zwyczajem było wówczas przykrycie jednego wybranego wołu białą płachtą ustrojoną zielem z kwieciem. Gdy orszak wkraczał do wsi zadaniem gospodarzy było rozpoznać szybko prowadzonego wołu. Jeśli właściciel w porę tego nie uczynił na jego koszt ucztowano całą noc w wiejskiej karczmie. Pasterze, którzy jako ostatni w dniu Zielonych Światek przybyli na pastwisko, za karę zajmowali się całą gromadzką trzodą, podczas gdy reszta wsi wesoło ucztowała. Piękny i poetycki opis tego zwyczaju pod tytułem „Król Pasterzy. Pasterze na Bachorzy. Sielanki kujawskie” wyszedł spod pióra poety i podchorążego Wojska Polskiego Feliksa Jaskólskiego (wyd. Warszawa 1827 r.). W usta pasterki włożył poeta słowa skargi:

Dalej trzodo ma dalej, już się słońce wznosi,

już skowronek swe pieśni Panu Bogu głosi.

Pewnie Halka swe krowy rychlej wypędziła?

Mnie ojciec nie budził, przez tom się spóźniła”

[KP]

O Zielonych Świątkach, z wnętrza chałupy kujawskiej, opowiada Krystyna Pawłowska – kustosz w Muzeum Etnograficznym we Włocławku.