WACHMISTRZ

OBIEKT TYGODNIA – Portret Leona Lissowskiego pędzlem i słowem malowany


gdzie: Gmach Główny, kiedy: 01.09 - 06.09.2020

Fot.1 (8)

Konrad Krzyżanowski, „Portret wachmistrza”, 1920 r. Obraz zakupiono do zbiorów muzeum w 2015 r. w ramach programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Wspieranie działań muzealnych”

Na wystawie „Galeria portretu polskiego” w gmachu głównym muzeum przy ul. Słowackiego prezentowany jest wizerunek Leona Lissowskiego (1869-1931) namalowany przez Konrada Krzyżanowskiego w 1920 r. Upamiętnia on uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, postać niezwykle zasłużoną dla Kujaw i ziemi dobrzyńskiej. Postawę życiową Leona Lissowskiego w pośmiertnym wspomnieniu w „Gazecie Lipnowskiej” tak opisała Paulina Kleszczyńska: „To był jeden z najpiękniejszych synów Ojczyzny, jeden z tych, który wiele ojczyźnie dał, a niczego od niej nie wymagał – jeden z tych, który na Ojczyźnie interesu nie zrobił, jeden z tych, który wszystkim pomagał, a od nikogo pomocy nie żądał”.

Fot.2

Leon Lissowski, 1919 r. http://www.szpejankowski.eu/ (dostęp 06.08.2020)

Leon Karol Lissowski urodził się 25.03. 1869 r. w Szołajdach koło Kutna. Był synem oficera wojsk polskich – Karola Józefa Lissowskiego h. Lis i Michaliny z Kłokockich h. Nałęcz. W latach 1880-1886 kształcił się w Szkole Realnej we Włocławku. Po studiach w Wyższej Szkole Rolniczej w Dublanach jego pasją stała się etnografia i muzyka, zapisywanie pieśni, obrzędów ludowych, które publikował, przekazywał do zbiorów tworzącego się muzeum etnograficznego w Warszawie. Współpracował z redakcją „Słownika gwar polskich”. Jeszcze przed I wojną światową był inicjatorem dwóch orkiestr. Sam też komponował m.in. kujawiaki. Po 1891 r. przejął majątek w Szołajdach, ożenił się z Heleną Otylią Chrzanowską, został ojcem czwórki dzieci, angażował się w sprawy oświaty i organizacji rolniczych. W 1903 r. zakupił majątek w Kijaszkowie koło Lipna. W 1907 r. wybrano go do władz Centralnego Towarzystwa Rolniczego. W l. 1908-1919 był prezesem Wydziału Kółek Rolniczych. W czasie I wojny światowej wszedł w skład Lipnowskiego Powiatowego Komitetu Obywatelskiego. Działał też w Warszawie, m. in. na rzecz wypłat odszkodowań za straty wojenne. Bogdan Chełmicki we wspomnieniach Powiat rypiński w latach 1905 – 1939. Kartki z pamiętnika odnosząc się do organizacji rolniczych napisał: „Najczynniejszy był Lissowski, który wydaje mi się był wówczas prezesem. Był to typ bogaty i oryginalny. Z wyglądu typowy szlachcic z sumiastym wąsem, zdolny, dobry mówca chwytający za serce, umiejący poruszyć słuchaczy, działacz ruchliwy i pełen inicjatywy, a jednocześnie brat-łata, utalentowany muzyk i niezły birbant. Wnosił wszędzie dużo zapału, toteż był duszą powstałego Towarzystwa i wówczas powstały kółka rolnicze i spółdzielnie. Lissowski, mając już koło 50-tki, gdy nastąpiła niepodległość, wstąpił na ochotnika do ułanów, odznaczył się w walce o Wilno i zdobył Virtuti Militari i szlify oficerskie. Po wojnie Lissowski się już skończył, wpadłszy w trudności finansowe”.

Fot.3

Leon Lissowski z synem Karolem http://www.szpejankowski.eu/ (dostęp 06.08.2020)

W grudniu 1918 r. Leon Lissowski wraz ze swym 17- letnim synem wstąpił do formującego się we Włocławku 4 szwadronu 4. pułku Ułanów Zaniemeńskich. Zainicjował składkę na „Fundusz Narodowy”, a pragnąc zachęcić własnym przykładem do ofiarności na ten cel sam złożył osobiście obrączkę, sygnet i złoty zegarek. Brał udział wraz ziemianami kujawskimi w akcji dostarczania koni, siodeł wszelkiego rynsztunku dla formującego się pułku. Wydał też na własny koszt odezwę, którą wydrukował i rozwoził od dworu do dworu. Dowódca Michał Nowicki z uwagi na wiek Lissowskiego zamierzał dać mu funkcję magazyniera, na co ten zareagował słowami: „Nie na tom rzucił ziemie i obowiązki społeczne, by służyć w taborach. Pragnę służyć Ojczyźnie z szablą w ręku i tem dać przykład innym”. W 4. pułku Ułanów Zaniemeńskich od prostego ułana awansował do rangi podporucznika. Był darzony wielką sympatią, nazywany „Dziadkiem”. Stefan Bayer w Zarysie historii wojennej 4-go pułku ułanów zaniemeńskich wyd. w 1929 r. tak pisał: „Pułk posiadał wielu sympatyków i przyjaciół, którzy nie szczędzili dla niego trudów ani pieniędzy. W pierwszym rzędzie był pan Leon Lissowski, ziemianin z Kujaw, który całe życie poświęcił pracy i walce o polskość. Nie lękał się on trudów wojny i wraz z synem poszedł na nią”. W 1919 r. uczestniczył w walkach w Wilnie. W akcji na dworcu kolejowym zatrzymał pociąg z bolszewikami, brał też udział w obronie folwarku Kaplicze. Za zasługi został odznaczony srebrnym krzyżem Orderu „Virtuti Militari” V klasy i Krzyżem Walecznych.

Fot.4 (4)

Leon Lissowski z dowódcą 4. szwadronu 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich rtm. Michałem Nowickim (w środku) i z por. Witoldem Chudzińskim (z lewej).

Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej brał udział w Powstaniach Śląskich. Otrzymał za to Krzyż Śląski. W tych działaniach wspierała go rodzina. Żona Helena od 1909 r. należała do Dobrzyńskiego Towarzystwa Ziemianek. Podczas I wojny światowej oraz wojny polsko-bolszewickiej współpracowała z Kołem Polek i Pogotowiem Wojennym Ziemi Kujawskiej, które zajmowały się aprowizacją w artykuły żywnościowe. Wraz z córką Marią (Lilą) prowadziła w Warszawie punkt wsparcia i spotkań ochotników 4 szwadronu 4 pułku Ułanów Zaniemeńskich. Za zasługi przy formowaniu szwadronu „Dzieci Kujawskich” otrzymała odznakę oficerską 4 pułku. Syn Karol (ur. 1902 r.) jako ochotnik wraz z ojcem wstąpił do 4 pułku Ułanów Zaniemeńskich. Został przydzielony do załogi pociągu pancernego, w 1919 r. w walkach pod Lwowem stracił nogę. Był odznaczony Krzyżem Walecznych.
Po wojnie Leon Lissowski od 1929 r. był prezesem Okręgowego Towarzystwa Organizacyj i Kółek Rolniczych w Lipnie. W swoim okazałym dworze w Kijaszkowie (dziś nie istnieje) gościł elity, m. in. w 1924 r. przyjmował generała Józefa Hallera, a także kilkakrotnie malarza Konrada Krzyżanowskiego, który stworzył tam m. in. „Portretu wachmistrza”.
Do końca życia nie zaprzestał kontaktów z 4 szwadronem 4. pułku Ułanów Zaniemeńskich. Brał udział we wszystkich uroczystościach m. in. w corocznym święcie obchodzonym w rocznicę wymarszu 4 szwadronu z Włocławka (21.01,1919). Ufundował do kasyna puchar srebrny, którym dowódca wznosił toast za Prezydenta Rzeczpospolitej, Naczelnego Wodza i za pułk. Był autorem muzyki do pieśni ze słowami W. Chudzińskiego Nie masz pana nad ułana; piosenka 4go pułku ułanów.

Fot.5 (1)

„Nie masz pana nad ułana” – piosenka 4go pułku ułanów, muzyka Leon Lissowski, słowa Witold Chudziński. Wyd. Gebetner i Wolff, Warszawa 1923 r.

Leon Lissowski zmarł 12 sierpnia 1931 r. W pogrzebie uczestniczył m. in. Roman Dmowski. W pierwszą rocznicę śmierci Artur Rutkowski w „Naszej Jednodniówce” przypomniał jego sylwetkę: ”Trzy najszlachetniejsze powołania miał w sobie ś. p. LEON LISSOWSKI – rolnika, kawalerzysty, społecznika. Gdy zabrzmiał hejnał wojenny, w szczęku oręża szarżował zwycięsko. Szedł w pierwszej linii z impetem ku wielkim czynom, zawsze młody… z duchem romantyzmu…(… )Bił się bez odpoczynku, jako że taka była konieczność życia, a kaprys losu nie chciał Go otulić welonem wojennej śmierci…Poszedł w pełnej gali ułańskiej – a wrócił z bohaterskim czwartym pułkiem ułanów zaniemeńskich w szarej kurtce polowej z „Virtuti Militari” i „Krzyżem Walecznych”…W rodzinnym Kijaszkowie zawiesił czapkę ułańską i obnażoną szablę, a jako wierny syn ziemi, znękanej po nawale bolszewickiej i rdzawym pyłem owianej czyniąc ją na powrót rodzajną. Kochany Prezes Towarzystwa Rolniczego jedynym urlopem wojny 1919-20 z nim rozwiązany, prowadzi nadal umiłowaną przez siebie pracę społeczną, jeżdżąc po zebraniach z jasnem sercem i światłem słowem…”.
„Portret wachmistrza”, olej na płótnie, wym.: 70×60, sygn. i dat.: p. g.: Konrad Krzyżanowski 20, wyróżnia się doskonałą jakością malarskiej maniery. Ukazuje Leona Lissowskiego w mundurze Ułanów Zaniemeńskich. Malowany jest syntetyczne, dość gwałtownymi, brawurowymi uderzeniami pędzla, z wykorzystaniem kontrastu światłocieniowego. Najważniejsza jest w nim twarz o dość dokładnie określonej karnacji, natomiast w partiach ubioru (orderów) są miejsca jakby niewykończone. Pozornie obraz sprawia wrażenie malowanego pospiesznie, a mimo to, wyczuwa się w nim duży ładunek analizy psychologicznej. Wybitny malarz pokazując wachmistrza Lissowskiego potrafił uchwycić tę nutę, która towarzyszyła jego życiu – butę, waleczność, odwagę, pewność siebie i wielką dobroć.

[KK]