Frycowe

#MuzeumWdomu – Wyzwoliny kosiarza, „kośnika” – frycowe


gdzie: Park etnograficzny, kiedy:

 

Widowisko „Frycowe na Kujawach” w wykonaniu Zespołu Folklorystycznego „Kujawy Nadwiślańskie” z Lubania podczas festynu w KDPE w Kłóbce w dniu 5.08.2007 r.

Lato, kojarzone zwykle ze słońcem i odpoczynkiem, dla mieszkańców wsi jest okresem intensywnych prac polowych. Nie zmienia tego trwająca obecnie pandemia, zwłaszcza że pracujące na polu maszyny – kosiarki, żniwiarki, a zwłaszcza kombajny obsługiwane są przez pojedyncze osoby. A jak to wyglądało dawniej? Po czerwcowych sianokosach przychodziła pora na żniwa, czyli sprzęt zbóż, wymagający zespołowego wysiłku ludzi, wszak koszono ręcznie, dawniej sierpami, a w późniejszym czasie głównie kosami, więc na polu byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety wiążące snopki. Tradycyjnie podczas żniw odbywał się obrzęd wyzwolin kosiarza – ważnej inicjacji, której poddani byli młodzi „kośnicy”, pragnący wyzwolić się na majstra w zakresie umiejętności posługiwania się kosą. Zwyczaj ten zwany powszechnie frycowym, polegał na tym, że młody kosiarz wychodzący w pole musiał się wykupić, czyli jak mówiono: zapłacić frycowe, by zostać wprowadzonym do grona doświadczonych i cenionych w swym środowisku kośników. Na Kujawach taki nowicjusz nazywany był frycem lub wilkiem, na ziemi dobrzyńskiej „żydem”, a cały obrzęd mający nieco inny przebieg, niż na Kujawach nazywano w tym regionie „chrztem” lub „frycówką”. Fryców mogło być w danym roku kilku i wszyscy jednocześnie byli poddawani różnym próbom, ocenianym bacznie przez najstarszego i doświadczonego kosiarza, zwanego na Kujawach marszałkiem. Sprawdzian odbywał się już na polu, a za każde przewinienie młody wilk otrzymywał odpowiednią liczbę razów słomianym powrósłem – gdy na przykład nierówno ułożył pokos, co wywoływało śmiech dziewcząt obserwujących jego pracę. Po całodziennych zmaganiach, które zwykle odbywały się w sobotę, po ścięciu np. żyta, ustawiano w polu wysoki drąg z czerwoną chustą – na znak rozpoczęcia frycowego. Marszałek oceniał pracę wilków, a dziewczęta w tym czasie stroiły dla nich korony plecione z siana, sitowia lub zboża, formowane na słomianej podstawie, a do kos przyczepiały bukiety polnych kwiatów. Słomiane warkocze przywiązywano też wilkom jako ogony. Atrybutem marszałka było tzw. „prawo”, czyli skręcony ze słomy bat. Po zakończeniu pracy posyłano do wsi po muzykantów i wspólnie formowano orszak, w którym wilki prowadzone były przy wtórze pieśni. W okolicach Lubania śpiewano tak:

Gospodarze, gospodynie,
zamykejta kury, świnie,
bo prowadzim wilka z pola!

W przypadku, gdy frycowe odbywało się po skoszeniu, grochu, wyki, jęczmienia, odziewano fryca w grochowiny i nazywano „niedźwiedziem”. Fryców prowadzono do wsi pod skrzyżowanymi kosami, trzymanymi przez idących w dwóch rzędach doświadczonych „kośników”. Przed orszakiem biegli „kozacy”, tj. chłopcy siedzący na kijach lub kosiskach, ozdobionych chustami, udający jeźdźców na koniach. Ubrani byli w sukmany odwrócone na lewą stronę, a na głowach mieli naciągnięte worki. Przy dźwiękach muzyki i brzęku kos, wśród ogólnej wrzawy orszak wkraczał do wsi, podchodząc najpierw pod dwór (jeśli frycowe odbywało się we wsi dworskiej). Tam był wstępny poczęstunek, po czym całe towarzystwo ruszało do karczmy, gdzie miał miejsce zasadniczy egzamin fryców. Przy drzwiach umieszczano straż, by fryc nie uciekł – i rozpoczynano sąd. Frycom zadawano pytania dotyczące nazw poszczególnych części kosy i przedmiotów służących do jej ostrzenia. Następnie fryca kładziono na bronę i za wszystkie pomyłki karano batem lub „strychołkiem”, tj. drewnianą ostrzałką do kosy o ostrej powierzchni. Według XIX-wiecznych źródeł, końcowy egzamin fryca w karczmie wraz z ogłoszeniem werdyktu przez sędziego odbywał się bez udziału dziewcząt, a sam fryc targował się o wielkość wykupu, stawiając wszystkim zgromadzonym odpowiednią ilość trunków. W okresie międzywojennym wykupne fryca odbywało się tak, że do karczmy w trakcie wymierzania kary wpuszczano dziewczynę (lub dziewczyny jeśli fryców było więcej), która zarzucała na wilka białą chustę z zawiniętymi w niej pieniędzmi na wykup. Było to jednoznaczne z przyjęciem go do grona kosiarzy i zakończeniem obrzędu wyzwolin. Jeśli w karczmie było kilku chłopców (wilków), zabawa była bardziej huczna, a jej echa długo jeszcze pobrzmiewały we wsi. Odbywający się przy udziale wiejskiej społeczności obrzęd wyzwolin fryca informował, że czas żniw osiągnął na wsi kulminacyjny punkt.

[K.P.]

F2 F3

Widowisko „Frycowe na Kujawach” w wykonaniu Zespołu Folklorystycznego „Kujawy Nadwiślańskie” z Lubania podczas festynu w KDPE w Kłóbce w dniu 5.08.2007 r.

Widowisko „Frycowe na Kujawach” w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca „Swojacy” z Baruchowa podczas festynu w KDPE w Kłóbce w dniu 6.08.2017 r.